-Więc, na czym skączyliśmy? - zapytał się Step.
-Gadaliśmy o tym, w jaki sposób znalazłyśmy się w tym mieście. - powiedziała Marta szczęśliwa, że Mark jest obok niej.
-Właśnie, dlaczego nagle tu zamieszkałyście ? - ciekawski Step nie ustępywał.
- Wiesz.. - powiedziałam i wziełam Stepa za ramie i wyszliśmi na zewnątrz budynku. W drodze napisałam do Marty krótkiego eska : "Nie mów nic Markowi. Dowie sie w swoim czasie. Powiem Stepowi całą prawdę."
No, może nie zaraz taką całą. Nie moge powiedzieć mu o tej wodzie. I o tej całej magii. Wiem, że znam Stepa niecały dzień ( bo był już wieczór ), ale w głębi duszy czułam, że ten chłopak był bardzo miły i sympatyczny, czyli taki, jakiego sprawiał wrażenie. Opowiedziałam mu całą historię o tym, że zostałam adoptowana, że rodzicie pozbyli mnie się, że nie wiem kim tak naprawdę jestem i że podobno moi biologiczni rodzice żyli (lub jeszcze żyją) w tym mieście. Step chwilę nic nie mówił i jakby nad czymś myślał, gdy nagle powiedział : -Rozumiem Cię. Ja straciłem mamę gdy miałem 8 lat. Tata załamał się, popadł w alkoholizm, i nie zbyt się mną przejmował. Znam Marka od piaskownicy, tak jak ty Martę i zamieszkałem z nim, i jego rodzicami. Teraz wynajmujemy wspólne mieszkanie sami. Obaj mamy po 19 lat, a wy? - zapytał się.
- Ja mam za miesiąc 18-ste urodziny, a Marta za 5 miesięcy również 18.
Uśmiechnął się i pocałował mnie. Czułam się tak magicznie.. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie.. Po tym wróciliśmy do kafejki. Przy wejściu rzuciłam do Stepa : - Nie mów o tym Markowi. O mnie. Chce powiedzieć mu sama, ale w swoim czasie." Wchodząc do budynku, Step obejmował mnie w pasie. Oboje byliśmy uśmięchnięci, i patrzyliśmy sobie w oczy.
- O..! Zakochani idą! Jak słodko razem wyglądacie! - zachwycała się Marta.
- Czy ja o czymś nie wiem? - zapytał Mark.
-No cóż, wygląda na to, że jesteśmy razem. - powiedział tak pewnie, że dopiero po chwili dotarł do mnie sens przed chwilą wypowiedzianych słów. - Nie masz nic przeciwko, prawda ? - zwrócił się do mnie.
- Nie. - powiedziałam szczęśliwa. Po moich słowach Step raz jeszcze pocałował mnie. Tym razem pocałunek byś śmielszy, bardziej namiętny i było w nim czuć trochę współczucia.
-No to mam dla was dobrą wiadomość. My z Markiem też jesteśmy razem. - wypaliła nagle Marta.
Mark tylko się uśmiechnął.
- No więc udało się nam. - powiedziałam do wszystkich.
Tego dnia jeszcze długo siedzieliśmy w kafejce. Potem, późnego wieczoru, a może i nocy chłopacy odwieźli nas do domu na motorach. By wprost niesamowici! Po powrocie do domu długo gadałam z Martą o tym, jacy o ni są cudowni. Opisałam Marcie scenkę ze Stepem (pomijając oczywyście jego historię, którą, Mark powinien jej przekazać, lub sam Step). Nie jadłyśmy kolacji, tylko położyłyśmy się spać, za świadomością, że to może całkiem niezły, niesamowity, nowy rozdział w naszym życiu.
Jess_Jay
______________________________________________________________
Mam nadzieję, że ktoś to czyta ;) Komentujecie. Proszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz